CO PORABIA GABRIEL FLESZAR?

Rozwiązujemy kolejną zagadkę! Dawno niewidziany w mediach – Gabriel Fleszar – zagościł w Pałacu Kultury Zagłębia przy okazji Międzynarodowego Przeglądu Umiejętności Artystycznych Amatorskich Zespołów Seniorów i Osób Niepełnosprawnych, podczas którego pełnił rolę prowadzącego. Lafik dorwał go między występami i przeprowadził z nim krótki wywiad.

Lafik: Powiedziałeś ze sceny, że masz szczególne wspomnienia z Pałacem Kultury Zagłębia. Cóż to za wspomnienia?

Gabriel: W 1997 roku, czyli 18 lat temu, występowałem tutaj w ramach Barbórkowych Spotkań Teatralnych – zresztą jubileuszowych wtedy, bo 25-tych. Występowałem z własnym zespołem teatralnym, który nazywał się szumnie i dumnie – jak to zazwyczaj mówimy – „300 chwil do deja vu”, co było połączeniem dwóch tytułów: „300 mil do nieba” i „Deja vu”. Spektakl bardzo ciekawy pod tytułem „Cztery czwarte” również własnego autorstwa, za który dostaliśmy wyróżnienie jako zespół totalnie znikąd. Była to dla nas bardzo ważna nagroda, tym bardziej że na tym szczeblu naszym, dolnośląskim zgarnęliśmy – na Festiwalu Teatrów Amatorskich – wszystko co było do zgarnięcia: nagrodę główną, nagrodę prezydenta miasta i tak dalej, i tak dalej. Dlatego też zostaliśmy wydelegowani tutaj. Do tej pory utrzymuję kontakt z ludźmi, których poznałem w trakcie tych Barbórkowych Spotkań… tak więc nie był to wyjazd tylko artystyczny, co się okazało miał też konsekwencje towarzyskie, no i bardzo miło wspominam ten czas, czas mojej młodości. Pałac był mi bardzo bliski, tak jest nadal – co prawda nie w takim stopniu i nie w takim wymiarze, ale właśnie dokonuję pewnych zmian w swoim życiu i zamierzam do tego tematu powrócić. 

Lafik: Miałeś okazję zobaczyć Pałac po remoncie?

Gabriel: Wiesz… pamięć zaciera pewne rzeczy, ja tak naprawdę oprócz tego foyer, oprócz kolumn na wejściu niewiele pamiętam, sprzed tych lat 18-tu. Pamiętam, że mi się podobało i było fajnie. Szkopułem dla nas w tym występie tutaj było to, że spektakl, który polegał w dużej mierze na tym, iż rozgrywał się w ciemnościach – całkowitych, egipskich ciemnościach – tutaj wtedy nie dało się się tej sali zupełnie wyciemnić. Tak czy inaczej on zadziałał, zdobyliśmy to wyróżnienie.

Lafik: Co obecnie dzieje się z Gabrielem Fleszarem?

Gabriel: Co się dzieje? Przede wszystkim wracam medialnie. Ja nigdy z muzyki nie zrezygnowałem. Zrezygnowałem z obecności w mediach, niejako na własne życzenie, niejako też za sprawą tego, że ludzie, których spotykałem na swojej drodze okazywali się osobami nieodpowiednimi do tego, żeby z nimi współpracować. Pod tym względem miałem pecha. Natomiast od początku września na youtube jest dostępna nowa piosenka. Od 2012 roku występuje z rockowym zespołem Candida, od razu wydaliśmy płytę. Wydaliśmy ją własnym sumptem, promowaliśmy ją własnym sumptem, zrobiliśmy do niej 2 teledyski, jeden mash-up. Teraz doczekaliśmy się trzeciego teledysku – na razie na płytę się nie porywamy – to jest singiel wydany przez poznański My Music. Pojawiliśmy się w telewizjach śniadaniowych, w Teleexpresie itd. Jesteśmy w trakcie promocji tej piosenki. Piosenka nosi tytuł „Oddycham”. Fajny numer według mnie, bardzo pozytywny, z bardzo prostym przesłaniem: „…dzisiaj nie zatrzyma mnie już nic, oddycham już” – i tak też o sobie myślę, że dzisiaj nie zatrzyma mnie już nic, dlatego że obudziłem się z pewnego snu, w którym tkwiłem… z różnych powodów. Jeśli ktoś pyta mnie: „dlaczego Cię nie było?”, to odpowiadam, że jestem człowiekiem skromnym, a skromność potrafi zabijać ambicje. Wiązało się to też ze szczęściem w życiu prywatnym – kiedy człowiek jest zakochany to miłość jest dla niego najważniejsza, bywa że poświęca się jej bez reszty – tak było też ze mną.

Lafik: Wspomniałeś coś o planach, szykujesz coś ciekawego w najbliższym czasie?

Gabriel: Mam w ręce swój nowy, solowy numer – po prostu jako Gabriel Fleszar – sam go skomponowałem, nagrałem i wyprodukowałem, tak samo wyprodukowałem teledysk do tej piosenki. Nie wiem jeszcze jak długo trzeba będzie na nią poczekać, bo chcę to zrobić fajnie, dobrze – chcę też znaleźć jakieś poparcie promocyjne, uderzyć z tym do różnych firm fonograficznych, zobaczyć co oni mogą mi zaproponować. Natomiast tych niespodzianek, tej rekompensaty za mój czas nieobecności szykuje się znacznie więcej… za chwilę też drugi teledysk do numeru, który nagrałem jakiś czas temu. I dopiero wtedy, jak pokażę ludziom te dwa klipy, mówiąc im: „słuchajcie nie siedziałem przez ten czas z założonymi rękami, tylko cały czas coś tworzyłem” – dopiero wtedy z czystym sumieniem zabieram się za coś nowego, a raczej pokazywał to coś nowego, bo to już są piosenki nagrywane, to wszystko już się dzieje. Wydaję również w najbliższym czasie swoją książkę poetycką, która w szufladzie leżała już parę lat – napisana, złożona, gotowa do wydania – ale tak jak wspomniałem, byłem w pewnym rodzaju śnie, z którego się obudziłem i jestem z tego powodu bardzo zadowolony. Przez parę miesięcy zrobiłem więcej, niż przez parę lat. Jest zmiana zarówno psychiczna, jak i fizyczna. Mam nadzieję, że będzie fajnie i że da się te marzenia jeszcze realizować.

Lafik: To może w przyszłym roku Dni Dąbrowy Górniczej?

 Gabriel: Ja grania nigdy nie odmawiam, zawsze jestem chętny. Muszę przyznać, że zagłębiowska publiczność jest bardzo wdzięczną publicznością, zawsze ją miło wspominam, a na samym Śląsku grałem swego czasu kilkanaście razy w roku i zawsze były to występy udane. Po to się to robi, by dostać tego kopa energetycznego i wtedy artysta czuje się szczęśliwy i spełniony na scenie.

Lafik: Co poradziłbyś młodym artystom, którzy podobnie jak Ty, mają chwilę zwątpienia?

Gabriel: Boguś Linda, z którym występowałem w filmie, który był moim reżyserem jednocześnie, dał mi bardzo prostą radę: „Rób swoje, nie oglądaj się na innych, bądź konsekwentny”. To jest najważniejsze tak naprawdę. Są momenty trudne, natomiast musisz sobie odpowiedzieć na pytanie co lubisz robić w życiu. Ja wiedziałem praktycznie od dziecka, że chcę się spełniać w muzyce i gdybym posłuchał rady rodziców, że traktuj to jako hobby, ale zapewnij sobie jakiś byt, to zapewne nie byłbym w miejscu, w którym teraz jestem. Dopiero jak postawisz wszystko na jedną kartę, poświęcisz 100% swojej energii, żeby spełnić swoje marzenia, to dopiero wtedy – jeśli nie wyjdzie – możesz sobie powiedzieć „zrobiłem wszystko”, a nie pluć później sobie w brodę. Ważne jest, by gonić tego króliczka. Wierzę też, że jeśli jest się dobrym człowiekiem, to te dobro do nas powraca i to się opłaci. Nawet jeśli nie będzie miało to takiego wymiaru, jakiego się spodziewaliśmy, to warto iść tą drogą. Jest mnóstwo ludzi, którzy przesypiają swoje życie. Oni nigdy nie przekonają się kim mogliby być, gdyby tylko chcieli, gdyby ktoś im powiedział „wszystko zależy od ciebie”. Moje przesłanie: nie śpijmy, korzystajmy z tego życia, jutro może nas nie być – to takie banalne, a jednocześnie trudne, żeby żyć pełnią życia. Trzeba poznać siebie samego i znaleźć swoje powołanie, bez względu na wiek. Korzystajmy z wolności wyboru i do tego wszystkich gorąco zachęcam.

Lafik: Dzięki bardzo za wywiad i powodzenia w realizacji planów.

Na koniec wspomniany utwór „Oddycham”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *