Okiem Doktorka

OKIEM DOKTORKA – NOWY DZIAŁ „ZA KULISAMI”

Okiem Doktorka – czyli spojrzenie na szeroko pojęty świat kultury z perspektywy magistra filozofii i doktora nauk humanistycznych w dziedzinie literaturoznawstwaGrzegorza Marcinkowskiego. Jeśli ktoś myśli, że będzie nudno… to się grubo myli. Nie dajcie się zwieść okularom i kręconym włoskom – ukończone studia musiały zostawić jakiś ślad na psychice…

Na pierwszy rzut oka ułożony, inteligentny, zrównoważony i żyjący w wielkiej harmonii z naturą. Ale to tylko pozory. Bardziej zakręcone od jego włosów jest tylko jego podejście do życia. Z jednej strony trudno się dziwić – 29 lat nauki każdego by lekko spaczyło. Praca magisterska potem doktorska – wszystkie stworzone w jednej głowie i utrwalone za pomocą maszyny do pisania – tak z przekonania. Z drugiej strony, miło spotkać kogoś, kto ma tak różne podejście do codziennych spraw.

Hisilicon Balong

Doktorek jest bardzo fajnym gościem. Pomoże, gdy go o to poprosisz. Poczęstuje papierosem, gdy sam nie masz. Dusza człowiek, spokojny… no może do czasu – dopóki nie zbulwersuje go coś głupiego, coś bez sensu, coś monotonnego (w sumie jak każdego z nas), ale wtedy dosadnie i dokładnie wyrazi o tym swoje zdanie – i właśnie to odróżnia go od całej reszty ludzi – potrafi za pomocą pięknego opisu, pięknych słów wyrazić swoje negatywne uczucia – normalnie Doctor Jekyll & Mister Tornister. W pałacowym kręgu znany również jako „specjalista od Radia Pogoda”.

Często używa słów mało komu znanych, dzięki czemu niczym profesor Miodek poszerza słownictwo swoich odbiorców i osób, z którymi przebywa. Można dużo pisać o jego stylu przelewania myśli na papier… wczytując się, odbywasz podróż do wnętrza swego umysłu. Tam za pomocą „Wóde40” smarujesz daaaawno zardzewiałe trybiki, które pozwolą Ci zrozumieć co autor miał namyśli, a gdy już pojmiesz to z ust wydobędzie się słowo „incrediblee…” (ale takie z francuskim akcentem). Posiada dwa nałogi: papierosy i książki – choć nie wiem czy w takiej kolejności. Osobiście nie widziałem, by ktoś tyle palił, mając astmę i inhalator w razie „W”. Chodzą pogłoski, że kiedyś zabrał pewną urodziwą kobietę na kolację do restauracji, jednak kiedy wyszedł za potrzebą zupełnie o niej zapomniał i wyszedł z lokalu – przypomniał sobie dopiero wsiadając do autobusu… i wrócił, płacąc rachunek za obie osoby 🙂 Gdy się denerwuje pstryka palcami, a gdy coś go rozbawi śmieje się w dość nietypowy sposób…

Dlatego też będzie dla Was pisał felietony, recenzje i relacje z niektórych imprez. Daję sobie rękę uciąć, że pokochacie podobnie jak my – koledzy i koleżanki z Działu Marketingu i Organizacji. Zarazi Was światopoglądem i poniekąd pozwoli się nieco mentalnie wyżyć. Przywitajcie go, wpisując w komentarzu cytat z najsławniejszego cartoon’owego królika! Aaaaa i pamiętajcie, czytacie ten dział na własną odpowiedzialność 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *