iscariota-2

WRAZ Z KRÓLESTWEM UPADŁEM I JA – RECENZJA

Kiedyś to były czasy… długie włosy, papa nabita ćwiekami, glany i co drugi w koszulce KAT’a. Czasy, w których za odwagę, byłeś nagradzany szacunkiem. Gdzie każdy był na równi drugiemu. Wspomnienia o tych latach przywrócił mi nowy krążek sosnowieckiego zespołu Iscariota, wracając mi wiarę w brudny, old schoolowy death metal. 

„Upadłe Królestwo” – bo tak właśnie nazywa się najnowszy krążek Iscarioty sprawiło, że upadłem już przy pierwszym utworze z wypalonej na nim ścieżki dźwiękowej. „Fora ze dwora!” zaczyna się niepozornie… subtelne klawisze, które wprowadzają klimat jak w starym Cradle of Filth, lekkie pobrzdękiwania na gitarze, nagle pauza… i zespół wymierza ci siarczysty policzek w formie rasowej perkusji i gitar z wnętrz diabelskich otchłani! Podwójna stopa, do tego melodyjne partie na organach i chropowaty, aczkolwiek bardzo czysty wokal sprawiają, że włosy jeżą się na rękach, a to dopiero początek…

iscariota-upadlekrolestwo

Ale zatrzymajmy się na chwilę i poświęćmy uwagę okładce. Spełnia ona wszystkie wymagania do tego, by zorganizować protest w imieniu obrony narodu. Bo jak to tak? Polskie barwy i godło, a do tego czaszka? Jednak zanim niektórzy zepną pośladki i będą się starać głośno okazać swój sprzeciw, najpierw niech posłuchają muzyki. Iscariota to jeden z nielicznych polskich zespołów, który w każdej piosence opowiada jakąś historię, od początku do końca… coś w stylu audiobook’a jednak w lepszym heavy metalowym wykonaniu. Historia ta niesie ze sobą przesłanie, mamy metaforę czasów dawnych, które okazują się aktualne nawet i w czasach współczesnych. Podobnie jest i w piosence „Judasz”. Rozpłynąłem się na intro… pojedyncze, potężne uderzenia w bębny oraz muzyczny romans klawiszy i młócki na gitarowych strunach. Ciężko mi znaleźć jakiś minus, zwłaszcza że minutę później opadła mi szczena na solówkach…

Minusy… tu ich nie znajdziecie. Płyta jest kompletna, scalona, wszystko ze sobą współgra. Wielki wpływ na to mają klawisze (Justyna Szatny), ponieważ stanowią one podłoże każdego z utworów, a nie jak w przypadku innych zespołów drugi plan. Dlatego wielki ukłon w Jej stronę! Drugi z ukłonów kieruję do Piotra Piecaka (wokal i założyciel). Nie tylko za to, że zawsze idzie pod prąd i się nie poddaje, ale również za to, że wraz z zespołem potrafią wywołać nowe, świeże doznania, jak i palpitację serca 🙂 Trzeci z ukłonów do wirtuoza gitary – Dominika Durlika. Nie przypuszczałem, że ktoś w tym kraju potrafi jeszcze tak grać solówki… każdy dźwięk strun niczym mały, wredny karzeł przeskakiwał z kręgu, na kręg w moim powykrzywianym kręgosłupie, co skutkowało jego naprężeniem (Dominik daj znać, gdzie mam przelać kasę za terapię). Pozostałe 2 ukłony do perkusisty Tomasza Dudzińskiego oraz basisty Piotra Zaparta – bez Was reszta by nie dała rady.

Kieruję się zasadą, że najlepszy utwór to ten, który najlepiej zapada w pamięć, a grany na VOL++++ sprawia, że zaczynamy grać na niewidzialnej gitarze. Dlatego też z 8 znakomitych kawałków „Upadłego Królestwa”, wybrałem swoją osobistą perełkę. „Płooooooonę!” – nuciłem ten utwór cały dzień… tytuł jest o tyle adekwatny, że solo Justyny na klawiszach – w nieco retro stylu, z nutką sci-fi – wywołało u mnie muzyczny samozapłon, nie wspominając o głębokim basie na wstępie i ciężkiej gitarze.

Prawdę mówiąc, ten krążek może nie spodobać się jedynie osobom, które nie są fanami gatunku, choć na pewno przyczyni się do nawrócenia paru dusz na ostrzejsze granie. Wspominając występ Iscarioty na Dniach Dąbrowy Górniczej oraz muzykę, która wciąż siedzi mi w głowie, daję im 9/10 punktów! Jeśli podobnie jak ja, nosiliście kiedyś długie hery i brakuje wam starych klimatów, to „Upadłe Królestwo” jest dla Was pozycją obowiązkową!

 

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *