IMGP4331_0

ZAGŁĘBIEWOOD – SPRAWOZDANIE

Tegoroczny Festiwal Kultury ZagłębieWood za nami. Jak co roku cieszył się on dużym zainteresowaniem wśród mieszkańców z terenu Dąbrowy, Sosnowca i Będzina. Niejednokrotnie wśród publiczności można było znaleźć także osoby z innych części Polski. Cały Festiwal w Pałacu Kultury Zagłębia to 19 odbytych wydarzeń, dokładnie 4 837 gości, 29 godzin czystego występu i ok. 228 godzin przygotowań technicznych – nie wspominając o robocie papierkowej.

03.10.2015r. – Wszystko zaczęło się od otwarcia wystawy „Straszny Dwór – 150 lat na scenicznych deskach”. Wystawa składała się z eksponatów z całego kraju i miała przypomnieć o 150 rocznicy premiery największej i najbardziej rozpoznawalnej polskiej opery „Straszny Dwór” – autorstwa Stanisława Moniuszki. Goście wernisażu nie tylko mogli podziwiać pracowników w strojach szlacheckich 😉 i poczęstować się tabaką, lecz również posłuchać 2 arii w wykonaniu studenta Akademii Muzycznej w Katowicach – Pawła Ślusarza (śpiewającego na pałacowym tarasie). Jego basowy głos w utworze „Ten zegar stary”, skupił uwagę wszystkich dąbrowian znajdujących się w danej chwili na Placu Wolności. Największą furorę w trakcie całej wystawy robił wypchany dzik, który pilnował zdjęć w Galerii PKZ – robieniu selfie z dzikiem nie było końca.

IMG_5544

IMG_5542

04.10.2015r.Jezus Maria! Peszek w Pałacu. Wokalistka jak zwykle zachwyciła swoją charyzmą i kontrowersyjnymi tekstami piosenek. Tym razem 538-osobową widownię. Osoby w Sali Teatralnej poruszone muzyką i niepokorną energią ze sceny, wstały z miejsc – nie po to, by wyjść z imprezy – a śpiewać i tańczyć wraz z zespołem. Maria Peszek zainaugurowała koncertową część Festiwalu, wykonując utwory z ostatniego albumu „Jezus Maria Peszek” oraz poprzedniego krążka „Maria Awaria”. Trzeba przyznać, że wyszło jej to znakomicie. Był to również jej ostatni koncert w tegorocznej trasie, co jeszcze bardziej nakręciło artystkę, by dać kulturowego kopa mieszkańcom Zagłębia w ten niedzielny, październikowy wieczór.

IMGP4337

09.10.2015r. Zespół Pustki – oryginalne połączenie alternatywnego rocka i muzyki elektronicznej. Koncert odbył się w kameralnym gronie 69 widzów. Usłyszeli oni utwory z płyty „Safari”, takie jak:
„Po omacku”, „Wampir” czy „Słabość”. Swoją premierę miały również dwa utwory z wydanej w listopadzie płyty pod tytułem „O krok”„Liczę do dwóch”. Niezwykła atmosfera, na którą złożyło się ciepłe przyjęcie publiczności oraz zminimalizowanie bariery na poziome zespół – widzowie, przyczyniła się do dedykacji ze sceny i podwójnego bisu. Pustki to grupa, która ma szansę na wybicie się. Ich muzyka porusza nie tylko ciała, ale również umysły, dlatego niech żałują Ci, którzy nie przyszli, sugerując się mniej znaną nazwą kapeli.

Pustki_9_10_2015 (12)

15.10.2015r. -Film Uciec na Pitcairn – słodko-gorzka opowieść o spełnianiu marzeń, bez zbędnego zachwytu, ze szczypta ironii i obiektywnej obserwacji. Pitcairn to zespół wysp… zresztą od czego jest Ciocia Wiki-pedia 🙂 Po wyświetleniu filmu doszło do rozmowy między widzami, a producentem filmu – Mateuszem Konopackim – oraz reżyserem – Markiem Ułanem-Szymańskim, którzy jednocześnie byli bohaterami filmu. Oboje opowiadali o tym niezwykłym miejscu, przez wielu uważanym za skupienie całego ludzkiego zła. Pierwsze spotkanie z podróżnikami przyciągnęło do Sali Kina Kadr 36 osób.

Uciec na Pitcairn (13)

16.10.2015r.Stand Up: Antoni Gorgoń GruchaPaweł Reszela. Pomimo, że Paweł Reszela dawał radę ze swoim programem w Piwnicy Teatralnej, to zwycięzca mógł być tylko jeden. Jedyny słuszny kandydat na Prezydenta, samotny lider bez partii, do którego piękne kobiety ciągną, jak muchy… a raczej myszy do sera – Damian Kubik vel Antoni Gorgoń Grucha! „Nieszczęśni” obserwatorzy Stand-up’u płakali ze śmiechu słysząc program wyborczy Pana Antoniego, pochodzącego z Dąbrowy Górniczej. Kiedy na start, prowadzący imprezę Krzysztof Korzeniecki vel Korzeń zapytał publiczność: „Wolicie wersję hard czy soft” – większość wybrała pierwsza opcję. Było grubo… do tego stopnia, że jeden ze starszych Panów z widowni wyszedł w trakcie występu, ze słowami „to jest ohydne”. Jednak stanowił on jedyny wyjątek z grupy 70 widzów, która opuściła Piwnicę z olbrzymim uśmiechem na ustach – po zakończonym wydarzeniu.

Pobrana klatka 18

18.10.2015r. – Zdeptany, zniszczony, sponiewierany, wewnętrznie oczyszczony – tak mógł się czuć każdy z 573 widzów – świadków monodramu w wykonaniu Sonii Bohosiewicz pt.: „Chodź ze mną do łóżka”. Historia młodej kobiety, która ulega wypadkowi, tracąc czucie od czubka głowy, aż po końce palców u stóp. Przykuta do szpitalnego łóżka bije się z myślami w swojej głowie, prowadzi w niej rozmowy i walczy z pragnieniami, nie mogąc ich spełnić. Jej frustracja i bezsilność uświadamia publiczności, jak nieważne są nasze codzienne, życiowe problemy w obliczu pełnego kalectwa. Niesamowity kunszt i talent Sonii, jej wczucie się w rolę i umiejętność przejścia ze stanu euforii do stanu furii, wywołała łzy wśród wielu osób. Niezwykle ciężka sztuka, dająca do myślenia i poruszająca sprawy rodzinne. Jeśli ktoś przeżył w jej trakcie wewnętrzne oczyszczenie, to na pewno wyszedł z Sali Teatralnej lepszym człowiekiem.

Ch.z.m.d.ł, S.Bohosiewicz, 18.10 (8)

23.10.2015r. – Porażający występ Natalii Przybysz z zespołem! Jeden z nielicznych polskich głosów, które brzmią tak samo (a może i lepiej) na żywo, jak i na płycie. Przekonały się o tym nie tylko osoby, będące na koncercie, lecz także pałacowa obsługa. Jej czysty, barwny głos było słychać z garderoby za sceną, aż przy drzwiach do Sali Teatralnej. Rasowe, bluesowo-soulowe granie, wywołujące ciarki na plecach – podobnie jak w piosence Prąd, z płyty pod tym samym tytułem. To właśnie ta płyta została w całości zagrana na żywo. Tylko Natalia Przybysz potrafi tak zarazić swoją muzyką, by po jej koncercie mężczyźni śpiewali: „Śniło mi się, że mam wielki biust. Poruszam nim i wszyscy się gapią” (tekst piosenki „Miód”) – i ja też byłem jednym z nich. Nie można zapomnieć o zasługach zespołu. Mocne, głośne brzmienia delikatnie masowały korę mózgową, przenikając komórkę po komórce, tkankę po tkance. Grupa została nagrodzona zasłużonymi brawami, a publiczność spotkaniem z artystami i rozdawaniem autografów.

Natalia Przybysz 2015_10_23 (1)

25.10.2015r. – Wyprawy ekstremalne, czyli spotkanie z Podróżnikiem roku 2015 National Geographic – Aleksandrem Dobą oraz dwoma panami, którzy jako pierwsi zdobyli Everest zimą – Leszkiem CichymKrzysztofem Wielickim zgromadziło na widowni 469 osób. Supportował ich Grzegorz Kuśpiel  z Muzeum Miejskiego Sztygarka, opowiadający o swoich podróżach do wnętrza jaskiń. Całość prowadzona przez Panią Beatę Tomanek z Radia Katowice. Kiedy na scenie pojawił się Olek Doba – pierwszy człowiek, któremu udało się przepłynąć Atlantyk kajakiem w najwęższym i najszerszym miejscu -od razu było wiadomo, że będzie ciekawie. Nie tylko zaciekawił wszystkich swoją historią i rozśmieszył licznymi anegdotami, ale również miło było popatrzeć na jego ruch sceniczny – przypominający Brian’a Johnsona z zespołu AC/DC. Cały monolog podróżnika (choć sam określa się mianem turysty), był okraszony zdjęciami z przygody na oceanie. Mieszkańcy Zagłębia z zapartym tchem słuchali opowiadania o utraconej łączności, rabunkach nad Amazonką, spotkaniem z greckim tankowcem i samobójczych latających rybach. W trakcie przerwy Olek nikomu nie odmówił wspólnego zdjęcia i autografu. Po przerwie na deskach zawitali polscy, zimowi zdobywcy Everestu. Leszek i Krzysztof – przyjaciele od lat. Szczegółowo opowiedzieli o swoim zwycięskim podejściu na najwyższy szczyt świata. Co prawda czasami się ze sobą nie zgadzali, ale to tylko dodało humoru całemu spotkaniu. Alpiniści podzielili się ciekawostkami technicznymi, zdjęciami, materiałem wideo oraz nagraniem z krótkofalówek. W przerwach i na zakończenie zagrał zespół  Beltaine.

wyprawy

29.10.2015r.Na granicy zmysłów – spotkanie z Przemkiem Kossakowskim. Człowiek, który nie boi się żadnego wyzwania, autor programów telewizyjnych „Szósty Zmysł”„Inicjacja”. Potocznie można by go było nazwać „testerem obyczajów i rytuałów”. Jego relacje z bycia pogrzebanym żywcem „Po odkopaniu mój dźwiękowiec był najpiękniejszym człowiekiem na Ziemi, mimo że widzieliście, iż na co dzień urodą nie grzeszy„. Pływania z delfinami: „Przytuliłem delfina, który ze mną zanurkował. Było mi tak cudownie, że nigdy sam bym go nie puścił”.  Wkupienia się w społeczność Cyganów i zbierania złomu czy poddaniu się syberyjskiemu rytuałowi, odprawianemu przez szamana w dresie: „Ludzie w Europie, zwłaszcza w Europie zachodniej, sukcesywnie pozbywają się duchowości ze swojego życia (…) W Rosji każda ekspedientka w sklepie wie, że duchy najbardziej lubią wódkę „Bajkał”. Wszystkie te przygody odmieniły jego światopogląd, inaczej spojrzał na ludzi i na obce kultury. Bo jak mawiają „doświadczenie jest najlepszym nauczycielem”. Przemka uważnie wysłuchało 387 osób w Sali Teatralnej.

Spotaknie P.Kossakowski, 29.10 (6)

05.11.2015r. – Spotkanie z Jaśkiem Melą zwabiło na Salę Teatralną 274 osoby. Cieszył fakt, ze były to osoby w każdym przedziale wiekowym, od dzieci, przez osoby dorosłe, po osoby leciwe. Janek opowiadał nie tylko o ciekawych sytuacjach ze swoich podróży, lecz również o jego ciężkiej walce z samym sobą po tragicznym wypadku. Spotkanie podróżnicze nieco zmieniło się w spotkanie motywacyjne. Dość często wspominał o tym co jest w życiu ważne, że trzeba wierzyć w swoje możliwości pomimo wszelkich problemów. „Nie ma rzeczy niemożliwych i nie ma rzeczy, których człowiek nie jest w stanie się nauczyć. Jeśli ktoś twierdzi, że coś jest niemożliwe, to oznacza, że mu się po prostu nie chce. Marzenia się nie spełniają. Nie same. To my musimy sprawić by się spełniły” – pouczał Jasiek. Lekka zmiana tematyki jednak nie przeszkadzała dąbrowskiej publiczności, a zwłaszcza dzieciom, które zadawały na koniec mnóstwo pytań. Spotkanie zakończyło się wspólną fotografią i szybką ucieczką Janka na pociąg do Łodzi.

spotkanie z Mela (3)

06.11.2015r. – Koncert Pablopavo i Ludzików, w roli supportu pałacowy zespół NaSenNie. Agnieszka Kwaśniak powaliła wszystkich swoim głosem. Tak brutalnej, ostrej barwy w kobiecym głosie daaawno nie słyszałem – do tego bardzo urodziwa 😉 Bywa tak, że support gra mocniej od gwiazdy wieczoru – ale w tym wypadku taki był zamysł. Potężny, muzyczny podmuch w wykonaniu NaSenNie (w składzie: Dariusz Sarnicki, Daniel Ujdak, Michał Wypych i wspomniana Agnieszka Kwaśniak), a później kulturalne żeglowanie na bryzie klimatycznego Pablopavo i Ludzików. Paweł Sołtys wykonał z zespołem zarówno utwory ze wspólnych projektów, jak i swoich solowych albumów. Wśród publiczności z minuty na minutę przybywało tzw. gibonów – osób gibających się w rytm muzyki raggamuffin. W Sali Teatralnej było zajętych 229 miejsc. Pomimo tego zabawa była przednia, a muzyczne flow ogarnęło cały Pałac.

20151106-01_pldg_pkz_nasennie_nddg 20151106-45_pldg_pkz_pablopavo_nddg

07.11.2015r. – Historia o zdradzie, zawiłościach ludzkiego życia i prawdziwej miłości. „Za rok o tej samej porze” – bo o tym spektaklu mowa – opisuje przypadek dwojga ludzi, których los wepchnął sobie w ramiona. W rolach głównych widzieliśmy Olgę Bończyk (w roli Doris) i Piotra Gąsowskiego (w roli George’a). Dwoje nieznanych sobie wcześniej osób ląduje razem w łóżku, w hotelowym pokoju. Pomimo dręczących ich nazajutrz wyrzutów sumienia, przysięgają sobie: „za rok o tej samej porze”. Ten jeden dzień w roku, kiedy są z dala od swoich rodzin, staje się podwaliną prawdziwej miłości, trwającej ponad 30 lat. Uczuciu opartym nie tylko na seksie, lecz przede wszystkim na wzajemnym zrozumieniu i prawdziwej przyjaźni. Goście w Sali Teatralnej raz śmiali się, a raz płakali ze wzruszenia. Komizmu dodała także wpadka aktorów, a raczej złośliwość rzeczy martwych. Kiedy bohaterowie usiedli na hotelowej pufie, ta zapadła się pod nimi, tracąc dwie z czterech nóżek. Szybko zastąpiono ją jednak dwoma krzesłami. Między aktorami i widzami również nawiązała się więź, czego potwierdzeniem były owacje na stojąco i kolejka po autografy. Piotr Gąsowski odwzajemnił sympatię rzucając dużą, czerwoną różę w głąb publiczności.

za-rok-o-tej-samej-porze-spektakl-spektakl-18

09.11.2015r. – Kabaret Stand up: Marcin Zbigniew WojciechWojciech Leśniowski. Piwnica Teatralna. Niestety brak zdjęcia, ale było śmiesznie 😉

10.11.2015r. – Koncert zespołu „Poluzjanci” – Odwołany z przyczyn niezależnych od organizatora.

12.11.2015r. – Spotkanie z Celiną Kukuczką, czyli żoną sławnego himalaisty – Jerzego Kukuczki, przy okazji wyświetlenia filmu „Jurek”. Jerzy Kukuczka był drugim człowiekiem na ziemi, który zdobył koronę Himalajów i Karakorum – łącznie 14 ośmiotysięczników. Zginął wchodząc na górę Lhotse. Spotkanie z kobietą najbliższą jego sercu, wypełniło cała salę w Kinie Kadr, łącznie 88 miejsc. Spotkanie bardzo intymne, umożliwiające poznanie sylwetki najsławniejszego polskiego zdobywcy szczytów od nieco innej, prywatne strony. To także wspomnienia żony i jej spojrzenie na niebezpieczne wyprawy swojego męża. Oprócz aspektu podróżniczego, pojawiły się też dobre rady, które do serca powinny wziąć sobie współczesne małżeństwa. Wspaniała kobieta przedłużająca pamięć o Jurku – zdobywcy życia.

Spotkanie_c_kukuczka (7)

13.11.2015r.Absztyfikanci – czyli rock + hip-hop (dawno w murach Pałacu nie było tak ciekawego aranżu) . Formacja złożona między innymi z dąbrowskich artystów dała popis w Piwnicy Teatralnej. I choć na widowni zasiadły 44 osoby – czego większość stanowili znajomi muzyków – to chłopaki i tak zagrali na bardzo dobrym poziomie. Będą z nich ludzie. Więcej nie jestem w stanie napisać, gdyż czmychnąłem na druga imprezę, która w tym samym czasie trwała w Sali Teatralnej.

22.11.2015r. – Wieczór pod znakiem poezji śpiewanej. Koncert Grzegorza Turnaua stanowił finał Festiwalu Kultury ZagłębieWood w PKZ. Krakowski artysta zapełnił Salę Teatralną do ostatniego miejsca (588 osób). Po krótkim wstępie, muzyk wyszedł wraz z zespołem na scenę, a publiczność głośno zaczęła bić brawo. W Pałacu zapanowała magia. Widzowie usłyszeli zarówno starsze, jak i młodsze utwory Grzegorza Turnaua m.in: „Naprawdę nie dzieje się nic”, „Bawcie się bawcie”, „Bracka”„Cichosza”. Nie zabrakło również utworów, pierwotnie wykonywanych w duecie ze Zbigniewem Wodeckim i Sebastianem Karpielem – Bułecką. Głównymi atutami występu był nieskazitelny głos Grzegorza, idealnie dopasowane instrumenty oraz świetny kontakt z publicznością. Praktycznie każda piosenka poprzedzona była rozmową z publicznością – bardzo często żartobliwą – co tylko zaprzecza przekonaniu, że artyści tworzący poezję śpiewaną muszą być drętwi. Widzowie pomagali artyście w gwizdaniu i robili za chórki, dlatego ten nagrodził ich potrójnym bisem, z czego jedną z piosenek był utwór „Między ciszą, a ciszą”. Prócz samego poety na scenie pojawili się: Jacek królik (gitara basowa, ukulele), Michał Jurkiewicz (skrzypce, saxofon, saxhorn tenorowy, klawisze), Leszek Szczerba (saxofon), Cezary Konrad (perkusja) oraz Łukasz Adamczyk (gitara basowa). Wśród widzów było słychać głosy: „Jeden z najlepszych koncertów w PKZ” i na tym zakończmy.

IMGP5056

Przypominamy, że wywiady z poszczególnymi gwiazdami Festiwalu można obejrzeć w zakładce „poSŁOWIE”.

Zdjęcia: Grzegorz Drygała, Tomasz Kubisa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *