KULTURA RÓWNA SIĘ ŻYCIE – WYWIAD

Wywiad z Dyrektorem Pałacu Kultury Zagłębia – Małgorzatą Majewską nt. kultury i miłości do kultury. Autorem wywiadu z okazji Dnia Kobiet jest Aleksandra Młyńska.

A.M.: Z kulturą związana jest Pani od wielu lat – jest Pani dyrektorką Pałacu Kultury Zagłębia, a niegdyś dyrektorem będzińskiego Teatru Dzieci Zagłębia, a także związanym ze Śląskim Teatrem Lalki i Aktora „Ateneum” reżyserem licznych spektakli lalkowych. Czym dla Pani jest kultura?

M.M.: Myślę, że kultura równa się życie, a życie równa się kultura. Kultura to jest także tożsamość narodowa, to kim jesteśmy i jaką mamy wrażliwość. Jeśli mówimy do kogoś „rzucać perły przed wieprze” to w tej metaforze zawarta jest tradycja kultury śródziemnomorskiej. Kultura jest czymś, co buduje człowieczeństwo i tożsamość narodową, z czego być może nie zdajemy sobie sprawy, tak jak z tego, że mówimy prozą i spółgłoski dźwięczne tracą dźwięczność na końcu wyrazu. Kultura pozostaje w nas na co dzień i od święta.

A.M.: Czy może Pani powiedzieć od czego zaczęła się Pani miłość do kultury, rozumianej jako działalność kulturalna?

M.M.: Może to moja babcia, która czytała mi książki, a może to moja nauczycielka geografii z liceum, Zofia Karczewska, która namiętnie namawiała nas na wizyty w Teatrze Śląskim. Wiem na pewno, że tym, co popchnęło mnie do miłości skierowanej do teatru lalek była moja ślubna suknia. Ciocia koleżanki z polonistyki była krawcową w teatrze lalek. Poprosiłam ją więc o uszycie sukni ślubnej i tak znalazłam się w teatrze lalek. Zostałam w nim, ponieważ odkryłam, że w teatrze lalkowym można stworzyć cały świat –  człowiek może fruwać, a gdy postać jest animowana przez kilka czy kilkanaście osób może ją rozsypać na kawałki i po chwili złożyć bez żadnej straty.

A.M.: Biorąc pod uwagę Pani szerokie doświadczenie w zarządzaniu ośrodkami kultury, jak również biurem reklamy gazety codziennej, czy mogłaby Pani powiedzieć, jak postrzega Pani wpływ kobiety na kształtowanie kultury?

M.M.: Myślę, że rola kobiety jest podwójna. Jedna jest taka, jak każdego innego artysty. Dobra pianistka czy dobry pianista – dla kultury płeć nie ma znaczenia. Skupiam się na samym dziele, bo „dzieło raz oderwane od artysty żyje swoim autonomicznym życiem”. Myślę, że kobieta ma jeszcze jedną rolę – tej, która wspiera artystę. Tu przychodzi mi na myśl kobieta, która jest w zupełnym cieniu – matka polskiego kompozytora, Michała Spisaka. Praczka z prowincjonalnej Dąbrowy, która w okresie międzywojennym, w biednym przemysłowym mieście decyduje się na sfinansowanie edukacji chorowitego syna poprzez pranie niezliczonej ilości koszul i poszew. Myślę, że znajdzie tu miejsce wiele kobiet wspierających artystów.

A.M.: Jakie zjawiska w kulturze są dla Pani ważne lub mocno na nią wpływają?

M.M.: Moją nieodpartą pasją jest teatr lalek, który w powojennej Polsce, po drugiej wojnie światowej został zaszufladkowany jako teatr dla dzieci. To piękna, mało znana i trochę nawet lekceważąco traktowana przez większość artystów branża. Tym, co mnie nieodmiennie fascynuje, jest również fenomen Fryderyka Chopina i to nie tylko w tym klasycznym ujęciu, ale także w wydaniach całkiem nieoczywistych, np. jazzowych. Jak to się stało, że drobny człowiek, który zmarł w wieku trzydziestu dziewięciu lat zrobił światową karierę i najlepsi pianiści na całym świecie grają jego muzykę? Fascynuje mnie też teatr, powiedziałabym, klasyczny. Myślę, że zobaczenie Andrzeja Seweryna w monodramie „Molier”, czy wysłuchanie piosenek Jacka Cygana podczas naszego jubileuszu, jest ogromną przyjemnością dla kogoś, kto zaczynał przygodę od polonistyki. Wsłuchać się w tekst klasyczny utworu, to jest przyjemność.

Fot. Marek Wesołowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *