TANGO W TROPIKACH

Piątkowy wieczór spędziłem nad wodą. Niestety nie pływałem jachtem na Rivierze, ani nie pałaszowałem smażonej rybki w Mielnie, lecz pracowałem w pocie czoła i pachwin, aby pobudzić wasz uśpiony korporacyjną rutyną zmysł estetyki.

Pogoria III to miejsce, gdzie naszym oczom objawia się prawdziwa Polska, gdzie obcować możemy z  esencją naszego narodu. Wszędzie widnieją tam zakazy: nie wolno palić, nie wolno pić piwa, nie wolno urządzać grilla i kąpać psów. Jednak na każdym kroku możesz spotkać brzuchatego obywatela z sześciopakiem w prawicy i petem zwisającym smętnie z ogorzałego oblicza, a zawiesisty zapach smażonej kiełbasy i karkówki uderza w twoje nozdrza już przy wjeździe na parking. Wielu z nas obnosi swój negliż z niezrozumiałym brakiem kompleksów, co jeszcze mocniej podkreśla miłujący się w ekscesie charakter nacji.

Hisilicon Balong

Skwar lał się z nieba, wytapiał z nas płyny i przekleństwa. Szybko zaczęliśmy przypominać zawartość rozmrożonej lodówki. Ilość piasku w naszych butach wystarczyłaby do stworzenia repliki Sahary , a ubrania przywierały do skóry tak ściśle, że w domu musieliśmy je z siebie zdzierać razem z fragmentami ciała. Komary, latające mrówki i inne zmutowane stworzenia krążące wokół nas, pikujące z metalicznym chrzęstem nad naszymi głowami sprawiły, że czuliśmy się jak mieszkańcy bagiennej Luizjany. Przez chwilę wodziłem rozmarzonym wzrokiem za długonogimi nimfami bawiącymi się piłką na plaży i  baraszkującymi w wodzie. Później wybrałem się na pełną niebezpieczeństw i, jak się okazało, najeżoną komplikacjami wyprawę po fajki.

woman-899995_1280

W naszych, skupionych na systematycznej dyskryminacji nikotynistów czasach, osobnicy którzy kurzą więcej niż Robert Mitchum przed rosyjskim kasynem, mają ciężki żywot. Kiedy zawitałem do urządzonej w urokliwym, rustykalnym stylu knajpki i przy ladzie zażądałem paczki LM, poinformowano mnie, że papierosy sprzedaje się jedynie przy zakupach powyżej dwóch dych. Jako że nie noszę w każdej kieszeni soczystego zwitka banknotów, a jedynie kartę standard z wiecznym debetem na koncie, znalazłem się w kropce. Na szczęście na pomoc przybył mi kolega, Olaf, zwany w pałacowych kręgach „medialną mangustą”, albo „szefem wszystkich szefów” i używając swojego mrocznego uroku, przebłagał właściciela, dzięki czemu mogłem jakoś przetrwać wieczór.

cigarettes-621344_1280

Cóż to był za koncert! Na plaży zgromadziły się takie tłumy, jak nad Gangesem podczas święta Kumbh Mela. Rytmy tanga zmusiły nas wszystkich do tańca, odganiając demony upału, ścierając zmęczenie i pot z naszych twarzy. Było coś magicznego w światłach pochodni pełgających pośród atramentowych cieni letniego wieczoru. Widać było  pary, rozmarzonych przechodniów, którym sos z kebaba zasechł na brodzie z zachwytu, starszych i dzieci oddających się potędze muzyki. Po koncercie długo nie milkły oklaski i prośby o bisy. Wróciliśmy do domów podniesieni na duchu, nucąc pod nosem.

Niezależnie od tego, czy byliście z nami w piątek, czy nie, musicie przyjść na Pogorię III w piątek, 29 lipca na kolejny z letnich koncertów nad wodą. Pozwólcie, aby klasyka odmieniała wasz wymęczony zmienną pogodą metabolizm, przegnała związaną z Brexitem depresję.  Lepsze to, niż senna nuda zmierzchu i plamy z pomidorówki zdobiące podkoszulek ojca, grającego z wami w pokera na zapałki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *