TIARA I FLESZ

Zawsze pociągał mnie rytuał. Od dziecka lubiłem ciągnące się w nieskończoność nabożeństwa, pełne dumnego przepychu. Rzymskokatolicki ceremoniał kusił mnie swoją barokową tajemniczością.

Msza, osobliwe wydarzenie, mieszanina teatru i misterium tremendum, krój szat i sterylna dostojność sutann – niepomiernie mnie to fascynowało. Stanisław Brzozowski twierdził, że siła katolicyzmu wyrasta właśnie z jego obrzędowości, rozpiętej pomiędzy bizantyjskim przepychem prawosławia, a oschłą prostotą nurtów protestanckich.

z20250268qjude-law-w-serialu-mlody-papiez

Źródło zdjęcia: www.wyborcza.pl

Zarówno tych, którzy podzielają moją fascynację, jak i ceniących ambitną telewizję, z pewnością zainteresuje serial, powstały jako wynik współpracy HBO i Canal+. „Młody papież” wbrew pozorom nie jest ani satyrą na Kościół, ani jego apologią; to raczej medytacja. Paolo Sorrentino (znany jako reżyser niezapomnianego „Wielkiego piękna” i małoekranowy debiutant), w swoim niepowtarzalnym, malowniczym stylu, czerpiącym wiele z Felliniego bada granice wiary, próbuje przekraczać dystans oddzielający sacrum od profanum. Dziesięcioodcinkowa seria to właściwie film w kawałkach, który można oglądać jednym ciągiem. Tytułowy bohater, grany przez Jude Law’a Lenny Belardo, zwany Piusem XIII, jest postacią wewnętrznie sprzeczną i powikłaną. Z jednej strony ultrakonserwatysta, bezlitosny i fanatyczny, próbuje cofnąć Kościół do czasów wieków średnich, z drugiej strony to człowiek przeżywający kryzys wiary i ciągle na nowo odtwarzający w pamięci traumę porzucenia przez rodziców. Patrząc na jego działania nie możemy się opędzić przed skojarzeniami z „Legendą o Wielkim Inkwizytorze”, będącą częścią „Braci Karamazow” Dostojewskiego.

7756110-5

Źródło zdjęcia: filmweb

„Młody papież” to opowieść o paradoksie wiary i jej radykalnej obcości w współczesnym świecie technologii i informacji. Mowa tajemnicy, aby zostać usłyszana, musi jakiś stosunek z ponowoczesną gorączką medialną nawiązać, nie tracąc niczego ze swej tożsamości. Czym musi być religia, aby zostać usłyszana? Czy pozostając wierna sobie, może uniknąć pułapki fanatyzmu? Każąc swojemu bohaterowi unikać publicznych wystąpień i porozumiewać się ze światem za pomocą hieratycznych oświadczeń, Sorrentino pyta o „wiek” Kościoła, o jego zdolność do zadzierzgnięcia kontaktu ze współczesnością. Podejmuje też swój ulubiony temat, gombrowiczowski z ducha motyw konfrontacji starości z młodością. Czy naprawdę „młody” jest papież, który odziewa się w tiarę i ornat z czasów sprzed Soboru Watykańskiego II? Czy Kościół, jak mawia jeden z bohaterów serii, naprawdę „umiera ze starości”? Te i wiele innych pytań pozostaną z widzem długo po obejrzeniu ostatniego odcinka.

636089665558402285

Źródło zdjęcia: www. newsweek.pl

Wiele scen w „Młodym papieżu”, pozornie absurdalnych i naładowanych symboliką, zastanawia i wpędza widza w konfuzję. Przykładem kangur krążący po Ogrodach Watykańskich, czy modlitwa Piusa XIII na stacji benzynowej. Scenografia, operowanie światłem i sposób przedstawiania Watykanu jako miejsca jednocześnie podupadłego, przytłoczonego historią i drapieżnego, gra aktorska i nieśpieszny, acz nienużący sposób prowadzenia narracji zachwycają. Mamy tu galerię zapadających w pamięć postaci, jak łączący cynizm z niezdarnością sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, czy grana przez Diane Keaton siostra Mary, osoba najbliższa naszemu protagoniście, znająca go od dziecka, która jako jedna nielicznych wierzy w świętość jego misji.

Innymi słowy: naprawdę warto wybrać się w zimowy wieczór do słonecznej Italii. Dla tych, którzy przygodę z serialem Sorrentino mają już za sobą, pozostaje czekać cierpliwie na kolejny sezon.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *